„Masz takie piękne życie” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka.

Prawie sobie pogratulowałam.  Ona nie wiedziała. Tak dobrze udawałam, że ta przyjaciółka nie wiedziała, jak ciemna i głęboko zdesperowana byłam.

Miałam wszystkie drobiazgi, mile lotnicze, piękne domy, ale przez lata wykonywałam tylko ruchy: odgrywałam rolę żony, matki i zastanawiałam się, kiedy to się skończy? Kiedy życie stanie się prawdziwe, tak że kiedy się obudzę, będę lubiła siebie?

Byłam uwięziona w moim małżeństwie, rozmyślałam, zastanawiałam się i nie widziałam wyjścia.  Moje życie wydawało się godne pozazdroszczenia, pozłacane, ale tak naprawdę żyłam w maleńkiej szarej przestrzeni z ponurym spojrzeniem na życie i na to, co było możliwe.  W tej małej przestrzeni żyła ze mną, co czyniło ją jeszcze bardziej duszną, rozpaczliwa potrzeba uwolnienia się, uwolnienia się od bólu i zamętu dnia codziennego, a także niesamowite poczucie wstydu. Nie mogłam pogodzić się z samą sobą. Jak śmiałam myśleć, że zasługuję na więcej?  Break Free i Wstyd prowadziły dialog, ale głównie walczyły wewnątrz mojej głowy.

Zderzające się uczucia w połączeniu z sprzecznymi myślami . . … to się nam czasem zdarza, szczególnie w związkach. Nie widzimy żadnej drogi wyjścia. Emocjonalny pits przeciw intelektualnemu, psychologicznemu przeciw praktycznemu, i ty rozmawiasz out decyzja, tylko powtarzać, odwracać, i nad myśleć zagadnienia które rzadko kiedykolwiek są rozwiązani. Break Free i Wstyd walczyły, dopóki te rozmowy nie wybuchły, a ja nie mogłam się już łudzić, że nikt inny tego nie widzi.  Burza, która pojawiła się tylko na horyzoncie, a którą uważałam za warzącą się, nagle rozkołysała dzieci w koronach drzew. Moje córki były w tej burzy i to nie była ich wina.

Cokolwiek sobie wmawiałam, samousprawiedliwiając się przez lata, było jedną rzeczą, zdałam sobie sprawę, osobną rzeczą, czymś, co mogłabym, a przynajmniej powinnam w pewnym momencie dogłębnie zbadać; ale teraz, na innym froncie… . .  Musiałem uderzyć się w twarz! Musiałem włożyć sprzęt bojowy, zrobić makijaż. Musiałam udawać. Nie szalałam za tym kim jestem. Nie kochałam tego, co zrobiłam moim dzieciom, ani implikacji, że być może zawiodłam w życiu, zawiodłam jako żona, zawiodłam w etykietach, których się brzydziłam, ale które nosiłam. Musiałam to udawać w zupełnie inny sposób. Musiałam udawać, że mogę stworzyć coś innego. . . .

Coaching rozwodowy

Często w coachingu rozwodowym, klient dociera do miejsca, w którym wzrosła ostrej świadomości – nie tylko jej słabości, jej obawy, jej ograniczenia klucza – ale także paradoksalnie, zaczyna odkrywać swoje mocne strony. Tymi mocnymi stronami mogą być zachowania lub postawy, które w przeszłości bardzo jej służyły lub nawet ją uratowały, ale zawsze są one wynikiem czegoś głębszego i bardziej dogłębnego: jej najgłębiej zakorzenionych wartości. Jej mocne strony mają sens w połączeniu z czymś, co jest dla niej fundamentalnie prawdziwe i jak wyobraża sobie swoje życie. Kiedy nasza klientka przyjeżdża do nas, jesteśmy podekscytowani, że możemy z nią być, ponieważ dosłownie widzimy, jak uczucia łączą się z pomysłami, a jej ciało się zmienia. Ona się zmienia. Zaczyna łączyć się z samą sobą. Uczy się:

1) Nie żyłaby i nie kopała dzisiaj, gdyby nie te wewnętrzne mocne strony – te umiejętności, postawy lub zachowania – które pozwoliły jej pozbierać się i oddychać … przetrwać aż do teraz.

2) Odkrywa, że jeśli te mocne strony naprawdę jej służyły, to w jakimś stopniu już stawiała czoła przeszkodom w swojej przeszłości i je pokonywała.

3) Uświadamia sobie, że jeśli to prawda, to nie jest tak bezradna, jak się obawia. Ma doświadczenie w pokonywaniu przeciwności losu i wykorzystanie tych mocnych stron teraz może jej pomóc zrobić to ponownie.

Ale nie popełnij błędu, powtórzenie tego może przyprawić Cię o zawrót głowy! Podjęcie tego odważnego kroku wymaga pewności siebie. I prawie jak w błędnym kole, staje się jasne, że budowanie pewności siebie, kiedy czujesz się najgorzej, jak w przypadku rozwodu, brzmi jak coś niemożliwego. I rzeczywiście tak jest. Przez długi czas wielu z nas musi ją udawać.

Jak to udawać

Sposób, który wybrałam, aby zacząć od nowa z moim życiem, polegał na sile, o której wiedziałam, że działa. To było wziąć mój oczywisty, nieprawdopodobna zdolność udawać i grać grę i obracać je na jego głowie. Musiałem udawać, że jestem pewny siebie, kiedy zacząłem odwiedzać prawników. Musiałam udawać, że potrafię mówić o tym, co „niewypowiedziane” – o rozwodzie.  Później, kiedy wydawało się, że ten teatr nigdy się nie skończy, musiałem udawać, że jestem pewny siebie, ucząc się … płacić rachunki, parkować równolegle samochód i starać się o pierwszą pracę od czasów dzieciństwa. Przypomniałam sobie, że czyż nie udawałam wszystkich wcześniej? I kiedy zaczęłam iść naprzód, cal po calu, „Hej, dam radę”, to jest to, co dosłownie powiedziałam do siebie.

Antropolog kulturowy Helen Fisher, w oparciu o swoje 30-letnie badania nad ewolucją, kojarzeniem i psychologią człowieka, zaleca, aby ludzie wychodząc w świat „prezentowali pewność siebie”.  W szczególności Fisher doradza nam w kwestii randek. Ale jej słowa mają sens dla każdego, kto zaczyna od nowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *